Ławrow był pytany o bezpieczeństwo rosyjskich przedstawicielstw dyplomatycznych na świecie. Ocenił także jako "wystarczające" polskie przeprosiny w formie noty dyplomatycznej. - Doceniliśmy reakcję polskich władz. Zostały przekazane publiczne przeprosiny i skierowana odpowiednia nota. Wierzymy w zapewnienia, że ochrona naszego przedstawicielstwa zostanie wzmocniona - mówił Ławrow.

Szef rosyjskiej dyplomacji powiedział też, że w przeddzień manifestacji strona rosyjska uprzedzała policję i inne służby o tym, że trasa marszu jest bardzo ryzykowna. - Prosiliśmy o wzmocnienie ochrony. Ale powiedziano nam, że wszystko będzie w porządku. No, ale jak wiecie, nic się nie okazało w porządku - dodał.

Siergiej Ławrow mówił też, że oglądał relacje z tej manifestacji w mediach rosyjskich i zagranicznych. - Jeden z niemieckich policjantów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo misji dyplomatycznych w Berlinie powiedział, że gdyby niemiecka policja otrzymała wniosek o przeprowadzenie manifestacji tuż obok przedstawicielstwa ważnego państwa, to by na ten marsz nie zezwoliła. I wyznaczono by inną trasę marszu, taką, która by nie przebiegała obok ogrodzenia misji - dodał.

Podczas "Marszu Niepodległości" 11 listopada chuligani próbowali wedrzeć się na teren rosyjskiej ambasady w Warszawie, przez płot przerzucali race. Spalili też budkę ochrony.