Opozycjoniści żądają także dymisji prezydenta i rządu, w tym ukarania ministra spraw wewnętrznych Witalija Zacharczenki.

Lider opozycji Arsenij Jaceniuk powiedział, że ukraińscy politycy oczekują reakcji zachodnich partnerów. Nie chcemy słów, a działań. Już nie ma żadnych iluzji. Różowe okulary nie są na czasie  - zaznaczył. 

Także przywódca innej opozycyjnej partii, UDAR, Witalij Kliczko powiedział, że szefowie państw członkowskich Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych i innych demokratycznych krajów powinni dokonać oceny sytuacji na Ukrainie. Zaapelował także do Ukraińców, aby wyszli na ulice. Każdy powinien wyjść i powiedzieć, co myśli, czy chce mieszkać w totalitarnym policyjnym kraju, gdzie biją dzieci, czy w wolnym europejskim kraju - dodał.

Opozycja ma zamiar zmobilizować wszystkich swoich zwolenników na jutrzejszą demonstrację w stolicy. Protesty rozpoczynają się już jednak dzisiaj. Manifestanci z placu Niepodległości, a także mieszkańcy Kijowa przychodzą na położony niedaleko plac świętego Michała. 

Opozycjoniści zapowiadają, że manifestacje mają być kontynuowane i proponują organizację strajków. Opozycja zapowiada także stworzenie jednej głównej kwatery, w której zapadałyby decyzje, dotyczące dalszych form protestu.