W mijającym roku najwięcej kłamał prezydent. Miał 107 prawdziwych wypowiedzi, a w 21 mijał się z faktami. Najwięcej okazji ku temu miał podczas kampanii wyborczej. Owszem, wtedy też był najbardziej aktywny, więc i ryzyko popełnienia błędu było największe, ale i tak wypadł gorzej od innych. To jednak Milošowi Zemanowi nie zaszkodziło, wręcz przeciwnie - choć jego konkurent książę Karel Schwarzenberg mówił przede wszystkim prawdę, to w fotelu prezydenta zasiadł właśnie Zeman.

Choć analitycy podkreślają, że czasem chodzi o pomyłki czy zwykłą niewiedzę, to przyglądając się bliżej niektórym wypowiedziom, widać, że były one celowe. I tak na przykład Zeman chwaląc się swoimi osiągnięciami, przypominał czasy, kiedy był premierem - wtedy wzrost gospodarczy jego zdaniem wynosił 2,8 proc. Tymczasem jak sprawdził Demagog.cz, chodziło o 2,1 proc. Tak samo Zeman „mylił się”, mówiąc, że był na listach służb bezpieczeństwa określany jako nieprzyjaciel - po sprawdzeniu okazało się, że występuje na nich jako osoba "sprawdzana".

Wśród partii, które najwięcej kłamią, znalazły się oczywiście rządząca i największa opozycyjna - bo to ich politycy najczęściej się wypowiadają publicznie. Ale wysoko są także i maleńkie organizacje - które wystartowały tuż przed wyborami parlamentarnymi, jak dziwny populistyczny twór Usvit, założony przez Japończyka Okamurę: na 15 prawdziwych wypowiedzi mijał się z prawdą aż cztery razy. Rządząca w ostatnich latach ODS (Obywatelska Partia Demokratyczna) na 518 analizowanych wypowiedzi nieprawdziwych miała 80.

Reakcje na publiczne analizy prawda/fałsz są zróżnicowane, choć wielu polityków podchodzi do tego z dystansem. Są jednak i tacy, którzy sami proszą o analizy swoich wypowiedzi, by potem się poprawić. To jednak wyjątki. Jeden z czeskich kandydatów w wyborach prezydenckich nawet posługiwał się wynikami analiz Demagog.cz, by wskazać swoją rzetelność, ale i tak odpadł przed drugą turą.

Rozliczanie polityków - nie tylko ich prawdomówności, ale przede wszystkim dotrzymywania słowa - to coraz bardziej popularna metoda monitorowania działań politycznych. Nikt jeszcze nie zbadał, na ile skutecznie tego typu inicjatywy wpływają na ich działanie. Jest jednak bezsporny plus: politycy wiedzą przynajmniej, że ktoś im patrzy na ręce.