Jang Song Thaek, wuj Kim Dzong Una i jedna z najważniejszych postaci na północnokoreańskiej scenie politycznej, naraził się swemu krewnemu. To oznaczało wyrok śmierci. Jednak, jak donosi "Business Insider" za jedną z chińskich gazet, to nie była zwykła egzekucja. Mężczyznę i jego pięciu najbliższych współpracowników rozebrano i wrzucono do klatki. Potem wpuszczono tam 120 wygłodniałych, zdziczałych psów, które przez kilka dni pożerały szczątki byłej "szarej eminencji". To, jak donosi prasa, tradycyjny sposób egzekucji, zwany "quan jue".

Ciekawe jest też, dlaczego chińskie media partyjne postanowiły pokazać barbarzyństwo komunistycznego dyktatora. Zdaniem analityków, władze Państwa Środka postanowiły zemścić się za egzekucję Jang Song Thaeka, który był ich łącznikiem z liderami komunistycznej partii Korei Północnej i zezwoliły dziennikarzom na publikację szczegółów egzekucji.