Serhij Nigojan, 22-latek pochodzący z Armenii, przyjechał na kijowski Majdan 8 grudnia. Był jedną z osób odpowiedzialnych za ochronę miejsc zajętych przez protestujących.

O tym, co skłoniło go do wyjazdu, opowiedział w reportażu Krystyny Berdynśkych z cyklu Єлюди.

Nigojan, który urodził się na Ukrainie, na początku relacje z Majdanu oglądał w telewizji. 7 grudnia zdecydował, że spróbuje się tam dostać. Ze wsi Bereznowatowka, w której mieszkał, do Dniepropietrowska podrzucił go sąsiad. Tam Serhij szukał demonstrantów popierających protesty na Majdanie. Szukał, ale nie znalazł. Wtedy poszedł na dworzec kolejowy i kupił bilet do Kijowa. Dopiero kiedy dotarł do stolicy, zadzwonił do rodziców, by powiedzieć, gdzie jest. Jego ojciec, gdy dowiedział się, że syn dołączył do protestujących, był bardzo podekscytowany, ale prosił go o ostrożność. 

>>> CO SIĘ DZIEJE NA UKRAINIE? RELACJA NA ŻYWO >>>

Serhij spał w namiocie albo domu związkowym. Dziś rano nadeszła wieść, że jest jedną z ofiar starć na Majdanie. Zginął od kul - "Ukraińska Prawda" podaje, że informacje o obrażeniach są sprzeczne. Wedle jednych źródeł, 22-latek został postrzelony dwu-, a według innych czterokrotnie, m.in. w głowę.

Lekarz, który jako pierwszy zajął się rannym Nigojanem, przyznał, że był on już wtedy nieprzytomny. Rozpoczęta natychmiast reanimacja nie przyniosła jednak rezultatu. 

Internauci wspominają Serhija Nigojana, który został uwieczniony na wielu zdjęciach oraz na nagraniu wideo, na którym czyta utwory Tarasa Szewczenki: