Protest przed polską placówką w Charkowie. Około 40 osób protestowało przed konsulatem polskim w Charkowie, domagając się od Polski zaprzestania ingerencji w sprawy wewnętrzne Ukrainy. W pikiecie uczestniczyli członkowie organizacji prorosyjskich, m.in. Rosyjskiego Wiecu, Ukraińskiego Sojuszu Oficerów Sowieckich i Postępowej Socjalistycznej Partii Ukrainy.

Jak powiedział IAR Jan Granat konsul generalny w Charkowie, padały między innymi oskarżenia, że polski rząd chciał specjalnie doprowadzić do trudności gospodarczych na Ukrainie, a potem przejąć upadłe zakłady pracy. Uczestnicy wiecu domagali się zamknięcia wszystkich polskich placówek dyplomatycznych na terenie Ukrainy argumentując, że ich obecność jest obecnością przedstawicieli wrogiego im kraju. Podczas akcji obrzucono śnieżkami przechodnia, który radził jej uczestnikom, by wyjechali do Rosji.

Konsul generalny w Charkowie zapowiedział złożenie protestu na ręce władz obwodu charkowskiego, bowiem - jak powiedział - obraźliwe stwierdzenia odnosiły się do przedstawicieli władz polskich. Będziemy chcieli przekazać władzom Charkowa i obwodu , że obrażanie przedstawicieli państwa polskiego jest sprzeczne z normami, duchem i stanem stosunków polsko- ukraińskich - powiedział.