Ukraiński premier oskarżył demonstrantów o odpowiedzialność za pierwsze ofiary śmiertelne rozruchów w Kijowie. Mykoła Azarow przekonywał korespondenta BBC, że mogła to być prowokacja.  Jak tłumaczył, policja nie miała broni strzeleckiej ani krótkiej z ostrą amunicją. A wstępne ustalenia z oględzin zwłok wskazują, że tych ludzi zastrzelono z góry.

Dodał też, że policjanci nie obsadzali dachów budynków. Wszyscy byli na dole i to dobrze widać na filmach. Dlatego przypuszczam, że to mogli być prowokatorzy, którym chodziło o pretekst do zaostrzenia konfliktu- mówił szef ukraińskiego rządu. Brytyjskie media i prasa istotnie przynoszą dziś zdjęcia demonstrantów z bronią: jeden ze starym rewolwerem kryje się za kolegami, inny trzyma w gotowości pistolet.

Premier Mykoła Azarow zapewniał też, że nie wydał instrukcji rozpędzenia siłą protestu na kijowskim Majdanie i przyległych ulicach. Jak powiedział BBC: Organy prawa i porządku otrzymały proste instrukcje: nie używać siły przeciwko pokojowym demonstrantom - podkreślam tu: pokojowym. W przypadku zagrożenia dla życia funkcjonariuszy, tłumaczył, wolno im użyć siły, ale stosując tylko środki przewidziane prawem, takie jak gaz łzawiący, tarcze i inny sprzęt. Nie wydałem żadnych innych instrukcji - powiedział BBC premier Mykoła Azarow.