Ukraiński premier oskarżył demonstrantów o odpowiedzialność za pierwsze ofiary śmiertelne rozruchów w Kijowie. Mykoła Azarow przekonywał korespondenta BBC, że mogła to być prowokacja.  Jak tłumaczył, policja nie miała broni strzeleckiej ani krótkiej z ostrą amunicją. A wstępne ustalenia z oględzin zwłok wskazują, że tych ludzi zastrzelono z góry.