Z drogi do pracy zawrócono wszystkich zbędnych pracowników porannej zmiany. W Sellafield pozostała tylko niezbędna załoga, badająca przyczyny alarmu. Zakład nie przerwał jednak normalnej pracy i nic nie wskazuje na to, aby doszło do jakiejś poważnej awarii - powiedział David Moore, dyrektor niezależnej organizacji kontrolnej, strzegącej bezpieczeństwa miejscowej ludności.

Profesor Paddy Regan z Uniwersytetu Surrey powiedział BBC, że przyczyna może być zupełnie niegroźna, włącznie z awarią samego czujnika.

Słowo 'ewakuacja' wywołuje paniczne reakcje, ale to jest standardowa procedura w wypadku podwyższonego promieniowania, taka sama jak w szpitalu na oddziale radiologii. Jest to element rozsądnej reakcji i środków zapobiegawczych, ale Selalfield ma bardzo dobrą historię bezpieczeństwa - powiedział prof. Regan, fizyk atomowy specjalizujący się w bezpieczeństwie energetyki i paliw nuklearnych.