W serwisie YouTube ukazało się nagranie rozmowy asystentki amerykańskiego sekretarza stanu, Victorii Nuland, z amerykańskim ambasadorem w Kijowie Geoffreyem Pyattem. Dotyczyła ona strategii współpracy z przywódcami ukraińskiej opozycji. Nuland mówi, że w rozwiązanie kryzysu na Ukrainie powinna się włączyć ONZ i w niecenzuralnych słowach radzi , by nie zawracać sobie głowy Unią . Padają słowa : p... Unię Europejską (f... the EU) , a ambasador Pyatt zgadzając się z nią odpowiada, musimy to jakoś trzymać w ryzach. Jak dodaje ambasador- gdy zacznie się rysować polityczne rozwiązanie konfliktu, to Rosjanie podejmą zakulisowe działania, aby je storpedować.

>>>Tak podsłuchują Rosjanie. Kluczowe polskie urzędy zagrożone. MAPA

Nuland mówi także ambasadorowi, że Witalij Kliczko - jeden z przywódców ukraińskiej opozycji - nie powinien wejść do nowego rządu Ukrainy. Nie sądzę, że to dobry pomysł - dodaje. Określa z kolei innego przywódcę Majdanu, Arsenija Jaceniuka jako osobę z doświadczeniem w rządzeniu i wyraża opinię, iż Kliczko i Ołech Tiachnybok powinni pozostać na zewnątrz. W drugim ujawnionym nagraniu - z tego samego konta - zastępczyni szefowej dyplomacji Unii Europejskiej Helga Schmid, rozmawia z ambasadorem Unii w Kijowie Janem Tombińskim. Amerykanie chodzą i mówią ludziom, że jesteśmy za słabi, że oni są bardziej stanowczy jeśli chodzi o sankcje. Musimy je nałożyć. Ale to nas naprawdę martwi, że Amerykanie wytykają nas palcami - mówi Helga Schmid. 

Kto pierwszy wrzucił nagranie do sieci, nie wiadomo. Ale jak twierdzi agencja Interfax - jedną z pierwszych osób, które opublikowały tę rozmowę, był doradca wicepremiera Rosji Dmitrija Rogozina - Dmitrij Łoskutow. Ten poinformował, że opublikował zapis rozmowy na swoim blogu, już po tym gdy zrobili to inni. Na ten wątek zwraca uwagę strona amerykańska, która pokusiła się o komentarz do przecieku. Rzeczniczka amerykańskiego Departamentu Stanu Jen Psaki nie zakwestionowała autentyczności nagrań i zasugerowała, że może za nimi stać Rosja. Dodała, że Victoria Nuland przeprosiła partnerów z Unii za ujawnione, niecenzuralne wyrażenia. Zaprzeczyła, że Waszyngton chce reżyserować dalszy ciąg wydarzeń na Ukrainie ale dodała, że nie ma nic dziwnego w tym, że dyplomaci amerykańscy , jak wszyscy inni, rozmawiają o tym co się na świecie dzieje.

Przedstawiciele Unii Europejskiej oświadczyli, że nie będą komentować "przecieków". Jak podkreślają agencje, nagrania pokazują podziały między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską. Mogą też posłużyć Rosji do oskarżeń, że ukraińska opozycja jest manipulowana przez Waszyngton, i jeszcze bardziej pogorszyć stosunki amerykańsko-rosyjskie.