Moskwa wzmacnia gospodarczą presję na Ukrainę. Rosyjski minister finansów Anton Siłuanow zasugerował w sobotę, że przekazanie Kijowowi następnej transzy z 15 mld dol. pomocy gospodarczej jest uzależnione od tego, czy Ukraina spłaci rosyjskim firmom dług za dostarczony gaz.

Wypełnimy obietnice, które złożyliśmy, ale chcielibyśmy, aby strona ukraińska też realizowała to, do czego się zobowiązała - powiedział Siłuanow. Nie wiążemy kolejnej transzy pomocy z transakcjami między Naftohazem a Gazpromem, ale oba są przedsiębiorstwami państwowymi. Zawsze zgadzaliśmy się, że zobowiązania między państwami i państwowymi firmami powinny być wypełniane - dodał.

Chodzi o 2,7 mld dol. długu za dostarczony gaz, którą to kwotę Ukraina powinna była przekazać pod koniec stycznia, ale tego nie zrobiła. Tymczasem druga transza pomocy ma wartość 2 mld euro. Jak do tej pory Rosja przekazała Ukrainie 3 mld dol. Ceną za tę pomoc była rezygnacja przez prezydenta Wiktora Janukowycza z przygotowań do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, co rozpoczęło pod koniec listopada wielotysięczne antyrządowe protesty w Kijowie. Siłuanow wyraził przy okazji zaniepokojenie faktem, że po tym, jak ustąpił rząd Mykoły Azarowa, nie wiadomo właściwie, z kim na Ukrainie należy rozmawiać.

Presję na Janukowycza wywiera też osobiście rosyjski prezydent Władimir Putin. Obaj politycy spotkali się w piątek wieczorem przy okazji otwarcia zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi. Choć żadna ze stron nie wydała żadnego komunikatu po spotkaniu, warto przypomnieć, że decyzję o wstrzymaniu integracji z Zachodem ukraiński prezydent podjął tuż po bezpośredniej rozmowie z Putinem.

Janukowycz jednak czuje presję także ze strony swoich przeciwników. Po stosunkowo spokojnej sobocie wczoraj około 70 tys. ludzi zebrało się na kijowskim Majdanie Niezależności na kolejnej wielkiej antyprezydenckiej demonstracji. Do chwili zamykania tego numeru DGP nie było informacji o tym, by towarzyszyły jej jakieś starcia z siłami rządowymi. Tymczasem dziś przedstawiciele ukraińskiej Rady Najwyższej mają się spotkać i dyskutować nad przedstawionymi przez opozycję propozycjami zmian ustrojowych będących powrotem do konstytucji obowiązującej do 2010 r., w której uprawnienia prezydenta były ograniczone na rzecz parlamentu.