Majdan od rana ponownie w ogniu. Około 4.00 czasu warszawskiego prawdopodobnie rozpoczął się kolejny atak Bekrutu. Słychać strzały i wybuchy, na przekazach na żywo w internecie widać działające armatki wodne.

Na "wysepce" otoczonej przez płonące barykady i oddziały Berkutu, przez całą noc trwały modlitwy. Według informacji mediów, jest tam około 30 tysięcy ludzi, Wokół jest 10 tysięcy funkcjonariuszy milicji.

Rozmowy liderów opozycji z prezydentem Janukowyczem zakończyły się fiaskiem. Witalij Kliczko powiedział, że rozmowa "nie miała sensu". Według jego relacji, Janukowycz zażądał od demonstrujących bezwarunkowego opuszczenia Majdanu i udania się do domów. - Powiedziałem mu, że Majdan powinien pozostać - dodał Kliczko. - Janukowycz domagał się, by liderzy opozycji wezwali ludzi na Majdanie do przerwania protestu i złożenia broni. Ja mu powiedziałem, że władza powinna natychmiast wycofać siły bezpieczeństwa i przerwać przelew krwi, bo giną ludzie. Ale nie znalazłem zrozumienia - mówił Kliczko.

Wiktor Janukowycz odmówił wstrzymania szturmu na obozowisko opozycji w centrum Kijowa.

Źródła opozycyjne informują także, że Witalij Kliczko i Arsenij Jaceniuk oświadczyli na Majdanie, iż rano Rada Najwyższa wprowadzi stan wyjątkowy.

O północy czasu ukraińskiego Kijów został zamknięty. Do miasta nie wolno przyjeżdżać, ani go opuszczać.

Opozycja zaapelowała do ukraińskich sportowców o wycofanie się z udziału w Igrzyskach Olimpijskich w Soczi na znak protestu i żałoby

Dokładny bilans ofiar wczorajszych starć nie jest znany. Według szacunkowych danych zginęły co najmniej 22 osoby, rannych jest kilkuset. Wśród ofiar śmiertelnych jest dziewięciu milicjantów. Po dramatycznych wydarzeniach w stolicy kraju opozycja w kilku miastach zachodniej Ukrainy zaczęła atakować budynki rządowe.

Manifestanci zajmują budynki rządowe na zachodniej Ukrainie. Doszło do tego między innymi we Lwowie, Iwano-Frankiwsku i Tarnopolu. Manifestanci zajęli we Lwowie prokuraturę okręgową, siedzibę Służby Bezpieczeństwa i jednostkę wojsk wewnętrznych. Najpierw zaatakowali komendę milicji. Wrzucili do środka koktajle Mołotowa, a budynek zajął się ogniem.

W Iwano-Frankiwsku tłum zaatakował siedzibę delegatury MSW, a w Tarnopolu podpalono miejską komendę milicji. Według działacza partii Swoboda Ołeksanda Arońca, demonstranci wtargnęli też do siedziby prokuratury i zniszczyli akta spraw przeciwko uczestnikom protestów. Według niepotwierdzonych informacji, Ukrainę, samolotem czarterowym syna byłego premiera Mykoły Azarowa, opuściło około dwudziestu deputowanych Partii Regionów.

ZOBACZ RELACJĘ Z WYDARZEŃ W KIJOWIE >>>