Janukowycz opozycję obarcza winą za wybuch rozruchów, w których zginęli ludzie. - Opozycja przekroczyła granicę, nawołując ludzi do użycia broni. Ci, którzy to zrobili, krzycząco złamali prawo i powinni odpowiedzieć przed sądem - stwierdził.

Prezydent zagroził, że jeśli opozycjoniści nie zerwą z radykałami - rozmowy z nią będą wyglądały zupełnie inaczej. Nie sprecyzował jednak, co ma na myśli. Podkreślił, że choć rozmowy zostały przerwane, jeszcze nie jest za późno na ich wznowienie.

W wystąpieniu Janukowycz podkreślił, że od początku protestów nawoływał do dialogu, będąc kategorycznym przeciwnikiem wariantu siłowego, a tym bardziej przelewu krwi.

Tymczasem opozycja mówi o kilkudziesięciu ofiarach śmiertelnych wśród protestujących. Wielu z nich zginęło od kul. W szpitalach ma znajdować się kilkuset rannych. Na Majdanie Niepodległości oddziały specjalne milicji Berkut całą noc próbowały szturmować obóz przeciwników władz. Są doniesienia, że w protestujących strzelają również opłacani przez władze chuligani - tzw. tituszki.

Z prezydentem w nocy rozmawiali przywódcy opozycji - domagali się zawieszenia broni. Bezskutecznie. 

INFORMACJE, OPINIE, ZDJĘCIA, FILMY - ZOBACZ RELACJĘ Z WYDARZEŃ NA UKRAINIE >>>