Gabinet Hazema el-Beblawiego złożył rezygnację na ręce prezydenta. Sam premier poinformował o tym w telewizyjnym orędziu. Rządził zaledwie pół roku. El-Beblawi nie ujawnił przyczyny odejścia. Powiedział tylko, że jego rząd nie szczędził wysiłków, by wydobyć Egipt "ze złej fazy". - To nie czas na interesy osobiste, naród ponad wszystkim - dodał ustępujący premier.

Według dziennika Al-Ahram, decyzja zapadła na rządzie po 15-minutowej naradzie, w której brał udział między innymi dowódca armii. Jeśli prezydent przyjmie dymisję rządu, misja stworzenia nowego zostanie prawdopodobnie powierzona obecnemu ministrowi budownictwa, Ibrahimowi Mahlebowi.

Na razie prezydent poprosił el-Beblawiego o dalsze kierowanie państwem, do czasu znalezienia jego następcy.

Media spekulują, że niebawem swoją kandydaturę w tegorocznych wyborach prezydenckich ogłosi Abdel Fatah al-Sisi, obecny minister obrony. By kandydować, musiałby przestać być ministrem w rządzie el-Beblawiego.