>>>Kryzys na Ukrainie. RELACJA NA ŻYWO

Chiny, choć początkowo krytykowały państwa Zachodu za zimnowojenne podejście do Rosji nagle zmieniły front. Obecnie Pekin stoi na stanowisku, że sprawa Krymu powinna zostać rozwiązana przez dialog. Skąd ta zmiana? Chiny są położone na tyle daleko, że czasem nie wyczuwają dokładnie kontekstu relacji Rosja - Ukraina. W związku z tym początkowo w sposób naturalny solidaryzowały się z Rosją, choćby ze względu na swoje położenie międzynarodowe i tendencję, by pozostawać w lekkiej opozycji do Zachodu - wyjaśnia w TOK FM prof. Edward Haliżak, szef Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW.

Jego zdaniem, Pekin boi się, że Rosja ustanowi niebezpieczny precedens, który potem będzie można zastosować wobec Tybetu, Hongkongu czy Makao. Nie chodzi jednak tylko o to. Prof. Haliżak przypomina, że Chiny już padły ofiarą rosyjskiej agresji. Rosja cesarska odłączyła od cesarstwa chińskiego niemało terytoriów. Dziś sporu terytorialnego między tymi krajami nie ma, te kwestie zostały uregulowane, ale w świadomości historycznej Chińczyków Rosja nadal jawi się jako państwo agresywne - dodaje analityk.

To jednak, zdaniem prof. Haliżaka wcale nie znaczy, że Państwo Środka dołączą do antyrosyjskiej koalicji. Nie sądzę, żeby planowały jednolite stanowisko z USA i Unią Europejską. Chiny będą chciały zajmować indywidualne stanowisko, bo takie jest też dla nich najbardziej korzystne - tłumaczy.