Rosyjski dyplomata nazwał Jarosza "neofaszystą" i zarzucił mu nawoływanie do nienawiści wobec Rosjan. Jak informuje rozgłośnia Echo Moskwy oświadczenie Konstantina Dołgowa ma związek z niedawnymi wypowiedziami lidera „Prawego sektora”, który zapowiedział że zamierza kandydować na urząd prezydenta Ukrainy.

Dmitrij Jarosz jest w Rosji poszukiwany listem gończym za współpracę z kaukaskimi ekstremistami. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej wszczął przeciwko niemu postępowanie karne, gdy na stronie internetowej "Prawego sektora" pojawiła się odezwa Jarosza do lidera islamskich ekstremistów, w której ukraiński nacjonalista prosił aby Umarow stanął u jego boku z bronią w ręku, przeciwko Rosji. Sam Jarosz twierdzi, że to nie on opublikował apel do ekstremistów.

Jak napisał Dołgow na Twitterze, de facto władze w Kijowie i ich zachodni protekorzy , powinni zamknąć drogę do władzy dla neofaszysty Jarosza i jego zwolenników. Bowiem przemoc i chaos które były udziałem ultranacjonalistów, zdyskredytowały ruch na Majdanie.

"Prawy Sektor" to radykalny ruch zrzeszający różne ukraińskie formacje nacjonalistyczne. Jako grupa zorganizowana powstał w czasie protestów na kijowskim Majdanie. Jak przypominają agencje, Jarosz - były sowiecki żołnierz, z wykształcenia znawca ukraińskiej literatury, założył ruch by koordynować działania radykalnych sił w Kijowie.