Jutro w Londynie zbiorą się przedstawiciele Unii, aby omówić te kroki. David Cameron nie wykluczył też innych sankcji, jak odwołanie szczytu Rosja-Unia czy wykluczenie Rosji z grupy G8.

David Cameron podkreślił, że uzyskanie jednolitego stanowiska wszystkich członków Unii Europejskiej nie było łatwe ze względu na duże uzależnienie części z nich od dostaw rosyjskiej ropy i gazu. Uznał jednak wspólne stanowisko w kwestii sankcji za zadowalające.

Staramy się tu - powiedział Cameron - jasno, w przewidywalny i konsekwentny sposób pokazać, co już zrobiliśmy, co trzeba będzie zrobić, jeśli nie dojdzie do dialogu, i jakie zostaną podjęte dalsze kroki, jeśli Rosja dokona kolejnych agresywnych posunięć, na przykład na wschodzie Ukrainy. David Cameron podkreślił, że Unii chodzi w równej mierze o to, by wywrzeć na Rosję nacisk i prowadzić z nią dialog. - Moskwa musi odczuć, że nie ma prawa deptać praw Ukrainy - powiedział brytyjski premier.

Uznał, że referendum na Krymie byłoby do pomyślenia, ale tylko za zgodą władz w Kijowie, po odpowiednim przygotowaniu i pod kontrolą obserwatorów międzynarodowych. - Na ile praktyczne jest przeprowadzenie takiego referendum do niedzieli, bez list wyborczych, bez kampanii, kiedy ukraińscy politycy nie mogą nawet podróżować po własnym kraju? - pytał Cameron podczas debaty w Izbie Gmin. Według niego, planowane referendum jest nie tylko nielegalne, ale jest wręcz farsą, i niemożliwością jest, by zostało uznane przez Rosjan czy kogokolwiek innego.