Rosyjscy dyplomaci wyrazili oburzenie wydarzeniami w Doniecku. Oskarżyli o stosowanie przemocy wobec prorosyjskiej ludności Ukrainy bandy nacjonalistów, które działają pod parasolem władz w Kijowie.

- Rosja zdaje sobie sprawę ze swojej odpowiedzialności za życie rodaków mieszkających na Ukrainie i przyznaje sobie prawo wzięcia ich pod ochronę - można przeczytać w oświadczeniu MSZ.

Według różnych źródeł, na granicy rosyjsko-ukraińskiej od kilku dni trwa wzmożony ruch rosyjskich wojsk. Światowe, w tym ukraińskie agencje twierdzą, że w rejonach przygranicznych może stacjonować do 80 tysięcy rosyjskich żołnierzy i kilkaset pojazdów opancerzonych, w tym czołgów. CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>

1 marca Rada Federacji - izba wyższa rosyjskiego parlamentu - przyznała prezydentowi Władimirowi Putinowi prawo do wprowadzenia rosyjskiej armii na terytorium Ukrainy. Jednocześnie wczoraj deputowany Dumy Państwowej Leonid Słucki w wywiadzie dla rozgłośni Echo Moskwy przyznał, że rosyjscy żołnierze działają już na Krymie. Od prawie dwóch tygodni znaczna część rosyjskiej armii jest zaangażowana w nieplanowane manewry. Obecnie na poligonach ćwiczą oddziały powietrzno-desantowe, wojska obrony powietrznej i piechota zmechanizowana. 

CO SIĘ DZIEJE NA KRYMIE? RELACJA NA ŻYWO W DZIENNIK.PL >>>

Czy uważasz, że na Krymie dojdzie do walki zbrojnej?