Poseł SLD Adam Kępiński krytykowany w Sejmie za wyjazd na Krym w roli "obserwatora" referendum. Na Krym wybrał się także poseł Solidarnej Polski Andrzej Romanek. Politycy Sojuszu tłumaczą, że była to jego prywatna inicjatywa i nie oznacza iż SLD uznaje legalność głosowania.

>>>Relacja na żywo z wydarzeń na Ukrainie

Eurodeputowany PiS Ryszard Czarnecki uważa, że posłowie Adam Kępiński i Andrzej Romanek z Solidarnej Polski wykazali się skrajną głupotą i bez względu na intencje spełnili rolę pożytecznych idiotów. Według Czarneckiego teraz władze Krymu i Moskwy będą mogły powiedzieć, że poza obserwatorami z Wietnamu, Kuby i Korei Północnej byli też obserwatorzy w Polsce a więc wszystko jest cacy.

Poseł PO Marcin Kierwiński przekonuje, że nie ma żadnego uzasadnienia dla tego wyjazdu i trudno to nazywać prywatną inicjatywą, bo poseł zawsze reprezentuje Sejm i ciężko rozgraniczyć to co prywatne od tego co służbowe.

Wczoraj na Krymie odbyło się referendum, w którym większość mieszkańców opowiedziała się za przyłączeniem do Federacji Rosyjskiej. Unia Europejska uważa referendum na Krymie za nielegalne i zapowiada, że nie uzna jego wyników. Dziś Krym ogłosił niepodległość. Rada Najwyższa Autonomicznej Republiki Krymu przyjęła uchwałę w tej sprawie. Opowiedziało się za nią 85 deputowanych. Jednocześnie Krym zwraca się do Moskwy z prośbą o przyjęcie w skład Federacji Rosyjskiej.