Świadkowie informują, że mężczyźni, którzy wyszli ze sztabu, byli nieuzbrojeni. Według rzecznika Ministerstwa Obrony na Krymie Władysława Selezniowa, ludzie ubrani po cywilnemu, część w maskach, powalili parkan jednostki i wdarli się na jej terytorium. Według świadków na budynku sztabu pojawiły się rosyjskie flagi.

Wśród szturmujących były również kobiety. Rzecznik zapewniał, że żołnierze nie będą do nich strzelać. Pełniły one rolę żywych tarcz. Podobny szturm szykuje się w Nowoozernym koło Eupatorii. Tam też miejscowe siły zbrojne chcą wykorzystać kobiety i dzieci, jako żywe tarcze. Mają one iść w pierwszym rzędzie, za nimi ustawiła się grupa 60 rosyjskich żołnierzy.

Według mediów, także w miejscowości Perewalne koło Symferopola poddała się miejscowa jednostka, która była blokowana od 2 marca przez oddziały samoobrony Krymu i rosyjskich wojskowych. Żołnierze oddają broń. Mają teraz podjąć decyzję, czy służyć w lokalnej armii, czy odejść do cywila i pozostać na półwyspie bądź też wyjechać na kontynentalną część Ukrainy. 

Ukraińskich ministrów nie wpuszczą na Krym?

Na Krym bezzwłocznie mają udać się tymczasowy minister obrony Ukrainy Ihor Tieniuch oraz wicepremier Witalij Jarema, odpowiedzialny za resorty siłowe. Zarządzenie w tej sprawie wydał szef rządu Arsenij Jaceniuk. Tymczasem krymski samozwańczy premier Siergiej Aksjonow zapowiedział, że Delegacja ukraińskiego rządu nie zostanie wpuszczona.

Wczoraj ukraińscy żołnierze otrzymali zgodę na użycie broni. To reakcja na zdarzenia w Symferopolu, gdzie w rosyjskim szturmie na jednostkę wojskową zginął ukraiński żołnierz. Pozostali prawdopodobnie zostali zatrzymani.

CZYTAJ WIĘCEJ: Nie tylko Krym, nie tylko Naddniestrze. Tu już formują wojsko...