Co się dzieje na Krymie? Czytaj relację w dziennik.pl>>>

Szef rządu Urkainy Arsenij Jaceniuk poinformował, że na Półwysep mają polecieć wicepremier Witalij Jarema i p.o. ministra obrony Ihor Teniuch. Celem ich wizyty jest zapobieganie eskalacji konfliktu. Wcześniej, od początku rosyjskiej inwazji, na przełomie lutego i marca, żaden przedstawiciel Rady Ministrów, nie udał się na półwysep.
Teraz krymskie, uznawane jedynie przez Rosję, władze, informują, że przedstawiciele Kijowa są niemile widziani. Nikt ich tu nie chce i nikt ich tu nie wpuści - mówił Aksjonow cytowany przez agencję Interfax. 

Po wczorajszym nieuznanym przez wspólnotę międzynarodową dołączeniu półwyspu do Federacji Rosyjskiej, Rosjanie przeszli do aktywnych działań.
Rano „samoobrona” Krymu wspierana przez miejscową ludność wtargnęła na teren ukraińskiej bazy w Sewastopolu. Wojskowi początkowo zabarykadowali się, a później ubrani po cywilnemu i bez broni opuścili jej teren.

Podobny szturm szykuje się w Nowoozernym koło Eupatorii. Tam też miejscowe siły zbrojne chcą wykorzystać kobiety i dzieci, jako żywe tarcze. Mają one iść w pierwszym rzędzie, za nimi ustawiła się grupa 60 rosyjskich żołnierzy. 

Według mediów, także w miejscowości Perewalne koło Symferopola poddała się miejscowa jednostka, która była blokowana od 2 marca przez oddziały samoobrony Krymu i rosyjskich wojskowych. Żołnierze oddają broń. Mają teraz podjąć decyzję, czy służyć w lokalnej armii, czy odejść do cywila i pozostać na półwyspie bądź też wyjechać na kontynentalną część Ukrainy.