Wojskowi, którzy przebywają na statkach i w jednostkach na Krymie zablokowanych przez Rosjan zarzucają władzom, że nie dają im dokładnych rozkazów, nie informują, jaka będzie przyszłość ich i ich rodzin po ewakuacji z półwyspu. Głównodowodzący wojskami pełniący obowiązki prezydenta Ołeksandr Turczynow podkreślił, że jest to nieprawda. Podkreśla, że żołnierze otrzymują instrukcje i na razie mają pozostać na półwyspie oraz bronić okrętów i jednostek przez atakami wojsk rosyjskich.

Z apelem o instrukcje i rozkazy zwróciła się dziś załoga trałowca Czerkasy. Wcześniej robili to żołnierze innych jednostek. Wszyscy są konsekwentnie namawiani przez Rosjan do przejścia na ich stronę albo - jeśli chcą pozostać wierni Ukrainie - wyjazdu z Krymu.

Kilka baz, między innymi w Belbeku, szykuje się do szturmu rosyjskiego wojska. Żołnierze zdecydowanie odmówili poddania się. W Teodozji dowódca miejscowej jednostki prowadzi jednak indywidualnie rozmowy na temat wycofania się z półwyspu wraz ze 150 podwładnymi i sprzętem wojskowym.