Po tym, jak w niedzielę minął okres ścisłej żałoby, czyli 40 dni od śmierci ponad stu demonstrantów zastrzelonych przez snajperów, część barykad miała zostać rozebrana. Jednak nie udało się przeprowadzić tej operacji w spokoju. 

W ciągu dnia doszło do przepychanek i utarczek, a wieczorem - do strzelaniny. Dwie poważnie ranne osoby to członkowie samoobrony Majdanu. Wicemer Kijowa, który w miejscu strzelaniny znalazł się przypadkowo, został tylko lekko poszkodowany i opuścił już szpital.

Napastnik schował się w pobliskiej restauracji, skąd został wyprowadzony przez członków Prawego Sektora. Aktywiści nie chcieli oddać go milicji. Ukryli go w hotelu "Dniepr", który jest ich siedzibą. 

Minister Awakow domaga się, by działacze ugrupowania oddali broń i opuścili hotel. Agresywne zachowanie członków Prawego Sektora oraz części samoobrony Majdanu staje się dla władz coraz większym problemem, ponieważ nie są oni w pełni kontrolowani nawet przez swoich liderów. Minister spraw wewnętrznych poinformował, że podległe mu oddziały w Kijowie zostały postawione w stan gotowości bojowej.