Komentatorzy telewizji espresso.tv rozmawiali o plotkach krążących wśród mieszkańców Doniecka. Poważnie obawiają się oni rychłego przybycia armii amerykańskich genetycznie zmodyfikowanych żołnierzy, którzy zwyciężą rosyjską armię. Chodzą również słuchy o tym, że zmobilizowanym ukraińskim żołnierzom daje się w koszarach do picia herbatę z narkotykami.

Plotki o narkotykach to już sprawdzony chwyt. Podobne pogłoski rozpuszczano w 2004 roku w czasie Pomarańczowej Rewolucji. Wtedy protestujący na kijowskim Majdanie rozdawali pomarańcze. Propaganda jednak ostrzegała, że są one nasączone narkotykami. Także miesiąc temu mówiło się o środkach odurzających, pod wpływem których mieli być walczący na Majdanie "najemnicy, m.in. z Polski". Wypowiedź młodego Rosjanina, którą wyemitowano na antenie państwowego kanału Rossija24, odbiła się szerokim echem również w Polsce.

To, co dzieje się w państwowych mediach, w szczególności w telewizji, to działania bez precedensu, nawet na terenie postsowieckim - komentowała w rozmowie z Bloomberg News Tatiana Worożejkina z Centrum Lewady. Jej zdaniem nikt już nawet nie stara się udawać, że tego rodzaju przekazy to po prostu propaganda.

Kolejny przykład to materiał kontrolowanej przez Gazprom telewizji NTW, która pokazała "pijaną mobilizację" do ukraińskiej Gwardii Narodowej. W materiale mowa jest o grupie około 200 mężczyzn w różnym wieku, którzy zostali wezwani w ramach powszechnej mobilizacji w Mariupolu. Większość z nich miała upić się i wszczynać bójki. Wielu nie było w stanie iść o własnych siłach. Tymczasem miejscowa milicja, która miała również interweniować, nie dostała żadnych informacji o rzekomym incydencie...