Najgorętsza sytuacja panuje w Obwodzie Donieckim, w tym w stolicy regionu - Doniecku. Od rana separatyści przejmowali komisariaty policji oraz miejscowe siedziby MSW. Tak było między innymi w Słowiańsku.

P.o. prezydenta Ukrainy Ołeksandr Turczynow zdymisjonował szefa Służby Bezpieczeństwa Obwodu Donieckiego. Minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow zapowiedział zdecydowaną odpowiedź na wydarzenia w Słowiańsku. Miały się tam udać specjalne oddziały milicji. Prawdopodobnie jednak jej koszary w Doniecku zostały zablokowane przez separatystów.

Tuż po wydarzeniach w Słowiańsku na miejscu pojawiła się Nelia Sztepa, mer tego miasta. Natychmiast poparła separatystów i poprosiła ich o pomoc w razie gdyby ją zatrzymano. Separatyści prawdopodobnie przejęli też komendy milicji w kilku miastach regionu, w tym w Czerwonym Łymanie i Czerwonoarmijsku. Ukraińskie MSW nie potwierdza tego i twierdzi, że obiekty były okupowane, ale separatystom nie udało się ich przejąć.

Tymczasem na drogach do Słowiańska pojawili się tajemniczy mężczyźni w zielonym umundurowaniu, nazywani przez ukraińskie media "zielonymi ludzikami". Zorganizowali punkty kontrolne na drogach dojazdowych do Słowiańska. Mają broń automatyczną i flagi separatystów. Ustawili też barykady z opon i worków z piaskiem na drodze Donieck-Ługańsk, właśnie w Słowiańsku. Wcześniej pod Słowiańskiem zatrzymali dziennikarzy ukraińskich mediów. Wypuścili ich na wolność, ale zakazali im robienia materiałów.

Wicepremier anektowanego przez Rosję Krymu Rustam Temirgalijew wyraził nadzieję na powstanie nowego państwa na wschodzie Ukrainy. Na swoim koncie na Facebooku napisał o "wyzwoleniu tych regionów" i wyraził nadzieję, że niebawem Ługańsk, Charków, Donieck, Dniepropietrowsk, Zaporoże, Chersoń, Mikołajów i Odessa stworzą dwudziestomilionową Federację Ukraińską, która niebawem dołączy do Związku Białorusi i Rosji.

Ukraińska Gwardia Narodowa donosi też o napaści na "obiekt o znaczeniu strategicznym" w Doniecku. Wiadomo, że wśród rannych jest żołnierz, napastników zatrzymano.