Rodziny pasażerów zaginionego na początku marca boeinga malezyjskich linii przechodzą do medialnej ofensywny. W chińskim internecie pojawił się list otwarty z żądaniem ujawnienia wszelkich informacji, które pomogłyby w rozwikłaniu zagadki. Władze Malezji nie kwapią się jednak do tego, uznając część informacji za poufne. 

>>>Eksperci zbadali wyrzucone na plaży szczątki. To nie elementy boeinga

Przedstawiciele rodzin obywateli Chin, którzy stanowili większość pasażerów lotu MH370, opublikowali na chińskich portalach społecznościowych list otwarty do malezyjskich władz. Żądają upublicznienia danych dotyczących ostatnich godzin lotu zaginionej maszyny. Ich zdaniem, te informacje mogłyby wówczas zostać przeanalizowane przez większą liczbę ekspertów. Władze Malezji do tej pory nie chciały zgodzić się na to rozwiązanie twierdząc, że część z tych informacji ma poufny charakter. Tymczasem obiekt, który wczoraj znaleziono u wybrzeży Australii jako rzekomą część boeinga, nie pochodzi jednak z zaginionego samolotu. Półtora miesiąca od zniknięcia maszyny nie natrafiono na żaden fragment samolotu, który - jak utrzymują władze Malezji - rozbił się 8 marca w Oceanie Indyjskim.