Dziś w Watykanie odbyła się msza kanonizacyjna, odprawiona przez papieża Franciszka. Wzięło w niej udział około 800 tysięcy pielgrzymów, w tym pokaźna grupa Polaków. W tłumie było widać wiele biało-czerwonych flag, w tym dużą z napisem "Dziękujemy". Nie wszyscy pielgrzymi mieścili się na Placu Świętego Piotra, część obserwowała wydarzenie na telebimach, nawet z rzymskich mostów nad Tybrem.

Główna ceremonia wprowadzenia obu papieży na ołtarze odbyła się już na początku mszy. Papież wygłosił wówczas formułę kanonizacyjną. Poprzedziły ją trzykrotne prośby o zaliczenie do grona świętych ze strony kardynała Angelo Amato, prefekta Kongregacji do Spraw Kanonizacyjnych. Towarzyszyli mu postulatorzy procesów beatyfikacyjnych - ks. Sławomir Oder i ojciec Giovangiuseppe Califano. Po wygłoszeniu formuły kanonizacyjnej przy ołtarzu wraz ze świecami umieszczono relikwie nowych świętych. Relikwiarze przyniosła Kostarykanka Floribeth Mora Diaz, cudownie uzdrowiona za wstawiennictwem Jana Pawła II.

Podczas kazania Ojciec Święty mówił, że obaj święci papieże nie bali się cierpienia, które symbolizują rany Chrystusa.

Nie wstydzili się ciała swego brata, ponieważ w każdej osobie cierpiącej dostrzegali Jezusa.

Franciszek zaznaczył, że byli wiernymi czcicielami Bożego Miłosierdzia w trudnych czasach XX wieku. - Byli kapłanami, biskupami i papieżami XX wieku. Poznali jego tragedie, ale nie byli nimi przytłoczeni - dodał. Ojciec Święty podkreślił również znaczenie obu świętych dla Soboru Watykańskiego II. Jana Pawła II Franciszek określił mianem papieża rodziny, bo tak chciał być zapamiętanym. O Janie XXIII mówił "papież posłuszeństwa Duchowi Świętemu".