Poszukiwania zaginionego malezyjskiego boeinga wkraczają w nową fazę - ogłosiły władze Australii. Premier Tony Abbott zapowiedział, że poszukiwania będą się odbywały na większym niż dotychczas terytorium i skoncentrują się na obszarach podwodnych. Przeszukiwanie powierzchni wód zostało zawieszone, ponieważ mało kto wierzy jeszcze w to, że jakiekolwiek szczątki samolotu mogą unosić się na wodzie. Kluczowe będzie odnalezienie czarnych skrzynek, które pozwolą ustalić przebieg tragicznego lotu MH370.

Samolot malezyjskich linii lotniczych z 239 osobami na pokładzie zniknął z radarów 51 dni temu - w nocy z 8 na 9 marca, niespełna godzinę po starcie z lotniska w Kuala Lumpur. Miał lecieć do Pekinu, jednak z zebranych danych satelitarnych wynika, że zawrócił i poleciał w przeciwnym kierunku - nad Ocean Indyjski. Eksperci przypuszczają, że zakończył swój lot w wodach oceanu na północny-zachód od australijskiego miasta Perth. Do tej poty nikt nie potrafi wyjaśnić, dlaczego pilot zdecydował się zboczyć z kursu i polecieć aż tak daleko. Premier Tony Abbott zapewnił, że władze jego kraju zrobią wszystko, co leży w ludzkiej mocy, by rozwiązać tę zagadkę i odnaleźć samolot.