Na nagraniu widać, jak Lee, ubrany tylko w bieliznę i sweter, ucieka z tonącego promu, który stał przechylony pod kątem 45 stopni. Kapitanowi pomagają strażnicy.

Opowiada kapral Kim Kyung-il, Straż Przybrzeżna Korei Południowej:

Kiedy przybyliśmy na miejsce, prom Sewol był już przechylony jakieś czterdzieści, pięćdziesiąt stopni na jedną stronę. Gdybyśmy spróbowali przymocować do niego statek Straży Przybrzeżnej, tonący prom najprawdopodobniej pociągnąłby nas za sobą. Dlatego nie mogliśmy się bardziej do niego zbliżyć.

Sytuacja była bardzo napięta, więc próbowaliśmy uratować choćby jedną osobę więcej. W tamtym czasie nie mogliśmy odróżnić załogi od pasażerów. Niezależnie od tego, z jakiej części promu pochodzili ludzie, wszyscy zasługiwali na uratowanie im życia. Dlatego nie rozróżnialiśmy pasażerów od członków załogi.