Izolowana na arenie międzynarodowej Rosja została zmuszona do poszukiwania nie tylko nowych partnerów gospodarczych, ale również politycznych. Kilka dni temu prezydent Władimir Putin zapowiedział, że zamykanie unijnych i amerykańskich rynków, Rosja zrekompensuje ekspansją na Wschód. Zapewnił też, że Moskwa ma dobre kontakty z Pekinem i innymi krajami obszaru Azji i Pacyfiku.

To jednak Kremlowi nie wystarcza, ponieważ jak twierdzą niezależni komentatorzy - Rosja potrzebuje nowych sojuszników na całym świecie. W ich opinii z taką właśnie misją udał się do krajów Ameryki Łacińskiej szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. Jak informują rosyjskie agencje - minister zabiega w Ameryce Łacińskiej o poparcie dla stanowiska Rosji w kryzysie ukraińskim.

Rosja i jej sojusznicy w tej części świata są za wyjściem z tego kryzysu na drodze negocjacji - przekonywał Ławrow we wtorek władze Nikaragui. Od prezydenta tego kraju Daniela Ortegi usłyszał, że sankcje nałożone przez USA i UE na Rosję nie przyczynią się do zakończenia kryzysu. Podczas wizyty na Kubie Ławrow skrytykował sankcje jako "sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem". 

Zabiegi dyplomatyczne Rosji o pozyskanie sojuszników wpisują się w kontekst ostatnich działań Kremla. Moskwa chce odbudować Związek Radziecki na bazie Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej. Ma już trzech sojuszników: Białoruś, Kazachstan i Armenię. Potrzebuje jeszcze zależnej od siebie Ukrainy. Odnawiając stare przyjaźnie z okresu „zimnej wojny” Kreml poszukuje przyjaciół wszędzie tam, gdzie na pewno nie znajdą ich Stany Zjednoczone.