W Słowiańsku nie słychać odgłosów strzałów, w centrum miasta jest spokojnie. Powiedział o tym Informacyjnej Agencji Radiowej obecny tam dziennikarz Piotr Andrusieczko z "Ukraińskiego Żurnała". Wczoraj późnym wieczorem, we wsi Andrijiwka pod Słowiańskiem, grupa uzbrojonych separatystów ostrzelała oddział wojska. Zginęło dwóch ukraińskich żołnierzy. W porównaniu do tego, co działo się wczoraj, można powiedzieć, że dziś miasto jest żywe - uważa Andrusieczko. Dziennikarz mówił, że w końcu otwarte zostały sklepy, a ludzie wyszli z domów, aby zrobić zakupy. Wciąż nie działa komunikacja miejska, ale na ulice miasta wyjechały samochody i taksówki. 

>>>Donald Tusk: Konflikt na Ukrainie to wojna z Rosją
Przed południem w Słowiańsku uwolniono uprowadzonych tydzień temu obserwatorów OBWE. Piotr Andrusieczko powiedział, że nie wpłynęło to na nastroje mieszkańców miasta, niezależnie od tego, z którego są obozu i kogo popierają. Dla nich najważniejsze jest to, co dzieje się wokół samego Słowiańska, czy będą działania bojowe - powiedział dziennikarz.

Wczoraj nad ranem ukraińskie wojsko rozpoczęło operację, mającą na celu odbicie położonego sto kilometrów od Doniecka Słowiańska. Jak powiedział minister obrony Ukrainy Mychajło Kowal, znajdujący się w mieście separatyści mieli poprosić wczoraj o negocjacje. Minister dodał, że rząd może rozważyć taką możliwość, ale tylko pod warunkiem całkowitego zaprzestania przez nich działalności terrorystycznej. Separatyści mają również wydać - jak mówił Kowal - sabotażystów, którzy byli bezpośrednio zaangażowani w popełnienie poważnych przestępstw