Szef Komisji Wspólnoty Niepodległych Państw stwierdził, że rozlew krwi, do którego doszło w Odessie 2 maja, całkowicie niweczy porozumienie z Genewy i prowokuje wojnę domową na Ukrainie. Pożar w domu związkowców, w którym zginęło ponad 30 osób, porównał do wydarzeń sprzed 70 lat. - To przypomina mi zbrodnie wojenne popełnione w czasie II wojny światowej. To jest nowy Chatyń i Auschwitz - mówił Leonid Słucki.

Franc Klincewicz, wiceprzewodniczący Komisji Obrony, także dopatrzył się analogii z masakrą w Chatyniu na Białorusi. 22 marca 1943 roku niemieccy żołnierze spalili żywcem niemal 150 mieszkańców miasta, w tym wiele dzieci. Tragedia ta w propagandzie sowieckiej przez wiele lat była wykorzystywana jako przeciwwaga do tego, co wydarzyło się w Katyniu. Klincewicz, wspominając te wydarzenia, stwierdził: 70 lat później potomkowie tych faszystów zrobili praktycznie to samo. Zablokowali ludzi wewnątrz domu związkowego i podłożyli ogień.

Stanowisko samej Dumy, choć nieco łagodniejsze, również jest bardzo ostre. Przedstawiciele niższej izby rosyjskiego parlamentu uznali, że władze w Kijowie popełniają zbrodnie wojenne i w związku z tym powinny stanąć przed trybunałem wojennym. Taką opinie wyraziła Irina Jarowaja, szefowa Komisji Bezpieczeństwa Dumy, cytowana przez agencję Itar-TASS. Dodała, że każde wsparcie dla rządu w Kijowie, który zorganizował masową eksterminację własnego narodu, oznacza współudział w morderstwach.

Podobnego zdania jest Siergiej Newerow, wiceprzewodniczący Dumy, który stwierdził, że nie ma wytłumaczenia dla tego, co wydarzyło się w Słowiańsku, Kramatorsku i Odessie. - To straszne, że wywoływanie wojny domowej na Ukrainie jest wspierane przez Zachód, który nagle zapomniał o prawach człowieka i wartościach demokratycznych, za obrońców których uchodzić chce Unia Europejska i Stany Zjednoczone - dodał, podkreślając, że nikt już nie ma wątpliwości, kto był sponsorem ukraińskich buntowników.

Przyznał również, że ma nadzieję, iż tragedia w Odessie otrzeźwi tych, którzy wspierają nielegalny i przestępczy reżim w Kijowie. - Zachód patrzy przez palce na ukraińskich radykałów i nazistów, których ideologią jest eksterminacja. Widocznie Europa nie wyciągnęła wniosków z gorzkiej lekcji poprzedniego stulecia - ubolewał Newerow.

W pożarze, który wybuchł w Odessie w domu związkowców 2 maja, zginęło 31 osób. Ogień, który pojawił się w budynku, był następstwem starć, do których doszło już wcześniej. Marsz zwolenników jedności Ukrainy został zaatakowany przez prorosyjskich separatystów. Wówczas od kul zginęło kilku manifestantów - zwolenników władz w Kijowie.

Walki przeniosły się na Kulikowe Pole, pod dom związkowców. Tam pojawił się ogień. Nagrania z tego dnia pokazują jednak, że z okien budynku wcześniej wyrzucano koktajle Mołotowa. Widać również płomienie na wyższych piętrach, nim podpalony został parter. CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>