Wicepremier Dmitrij Rogozin i minister kultury Władimir Medinski polecieli do Tyraspolu, aby wziąć udział w obchodach Dnia Zwycięstwa. Towarzyszyła im grupa deputowanych Dumy Państwowej.


Wcześniej Rogozin napisał na swoim blogu, że skoro w Kijowie nie będzie parady zwycięstwa, to będzie w stolicy separatystycznego Naddniestrza. Już przy locie w tamtą stronę rządowa maszyna miała kłopoty. Ukraińcy powiedzieli, że nie wpuszczą samolotu w swoją przestrzeń.

- Zamiast przez Ukrainę, musimy lecieć przez Rumunię, co zajmie nam nie 2 a 4,5 godziny - napisał na swoim blogu rosyjski wicepremier.

Dziś , gdy rządowa maszyna chciała wracać piloci dowiedzieli się, że swoją przestrzeń zamknęła nie tylko Ukraina, ale również Rumunia.

- Następnym razem polecę Tu-160 - zakomunikował w Internecie Dmitrij Rogozin, mając na myśli ciężki bombowiec strategiczny.

W końcu wicepremier wsiadł do rejsowego samolotu i tak dostał się do Moskwy. Minister kultury i deputowani wrócili nieco później, w podobny sposób.

Wcześniej próbowali złamać zakaz lotu, ale do odwrotu zmusiły ich ukraińskie myśliwce.