Rosja szanuje "wolę narodu" wyrażoną w referendum dotyczącym niepodległości obwodów ługańskiego i donieckiego na wschodzie Ukrainy - podał Kreml. Jak napisano w oświadczeniu, wynik głosowania powinien być wprowadzony w życie "w sposób cywilizowany", poprzez obustronny dialog i bez przemocy. Rosja pilnie obserwowała przebieg wczorajszych referendów niepodległościowych na Ukrainie. Współpracownicy prezydenta Władimira Putina podkreślają niezwykle wysoką frekwencje w trakcie plebiscytów, zorganizowanych w obwodach Donieckim i Ługańskim.

Relacja odświeża się automatycznie co 30 sekund

Moskwa potępiła działania władz w Kijowie, które zdaniem służb prasowych Kremla, nie zważając na proces głosowania stosowały przemoc wobec separatystów. Wykorzystano ciężki sprzęt wojskowy przeciwko cywilom, co doprowadziło do kolejnych ofiar - cytują oświadczenie Kremla rosyjskie agencje. 

>>>Rekordzista! Osiem razy głosował w referendum

W oświadczeniu zwrócono również uwagę na rezultaty plebiscytu, podkreślając, że w obu obwodach: Donieckim i Ługańskim ponad 90 procent mieszkańców opowiedziało się za niepodległością. Rosyjskie media przypominają, że Unia Europejska i USA nie uznają wyników wczorajszych referendów niepodległościowych zarówno we wschodnich regionach Ukrainy, jak i marcowego na Krymie.

Wczoraj prorosyjscy separatyści przeprowadzili własne "referendum" na wschodzie Ukrainy. Mieszkańcy obwodów ługańskiego i donieckiego mieli odpowiedzieć na pytanie, czy chcą niepodległości i utworzenia Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej. Liczenie głosów wciąż trwa, ale według najnowszych informacji zdecydowana większość głosujących poparła odłączenie tych obwodów od Ukrainy.

>>>Ogłosili wyniki "referendum". Podejrzanie wysokie

Obserwatorzy zwracali uwagę na liczne nieprawidłowości - ta sama osoba mogła obejść kilka komisji. Karty do głosowania w ogóle nie były zabezpieczone, można je było wydrukować w domu na drukarce lub odbić na ksero. Wyniku "referendum" nie uznaje na razie nikt poza organizatorami i ich zwolennikami. Władze w Kijowie podkreślają, że głosowanie jest niezgodne z prawem. Podobne stanowisko zajmuje Unia Europejska.