Dla wielu z nich był posłusznym wykonawcą poleceń władz na Kremlu, także wtedy, gdy 13 grudnia 1981 roku ogłosił wprowadzenie stanu wojennego i przejęcie władzy przez wojsko, gdy pierwszy niezależny związek zawodowy za Żelazną Kurtyną zagroził niepopularnej władzy komunistycznej.

Inni Polacy - jak pisze Reuter, akceptowali jego decyzję, którą usprawiedliwiał zagrożeniem rosyjską interwencją. Wcześniej podobne protesty stłumiono na Węgrzech w roku 1956 i w Czechosłowacji w 1968. Przypomina też prawo stanu wojennego, który został zniesiony w 1983 roku, które doprowadziło do śmierci dziesiątków ludzi, i internowania tysięcy, w tym lidera Solidarności Lecha Wałęsy

Reuter podkreśla też, że generał Wojciech Jaruzelski do końca bronił swojej decyzji. Jednak- jak przyznaje - Jaruzelski uczestniczył w rozmowach przy okrągłym stole. Doprowadziły one do ponownej legalizacji Solidarności i pierwszych częściowo wolnych wyborów w "bloku radzieckim", które ostatecznie zburzyły monopol komunistów na władzę.

Reuter przypomina także, że Lech Wałęsa, który był następcą Wojciecha Jaruzelskiego na fotelu prezydenta od 1990 roku, częściowo "pogodził się" ze swym wrogiem i odwiedził generała w szpitalu i w jego domu.
Agencja Interfax nazywa Wojciecha Jaruzelskiego ostatnim komunistycznym przywódcą Polski  i pisze, że jego postać jeszcze długo będzie wzbudzała kontrowersje.

Jednak- jak podkreśla - to człowiek, który zapewnił bezkrwawe przejście swojego kraju od ustroju komunistycznego do demokracji. Tak mówił agencji Interfax szef rosyjskiego "Memoriału", historyk Arsenij Rogiński, podkreślając, że Jaruzelski jako pierwszy z komunistycznych liderów wschodniej Europy rozpoczął rozmowy z opozycją.

Rosyjska "Nowaja Gazieta" pisze, że w polskim społeczeństwie nie ma jednoznacznej oceny postaci generała Jaruzelskiego. Jedni twierdzą, że sprzedał Polskę, drudzy- że uratował ją przed wkroczeniem rosyjskich wojsk i powtórką scenariusza jak w Czechosłowacji w 1968 roku.