Polskie służby badają sprawę zaginięcia księdza Pawła Witka w Doniecku na wschodzie Ukrainy. Sekretarz generalny PO Paweł Graś powiedział w radiowej Trójce, że nie wiadomo jeszcze, czy polski kapłan został uprowadzony przez separatystów. Mają to ustalić nasze służby, które próbują się skontaktować z księdzem Witkiem. Na razie bezskutecznie. Paweł Graś dodał, że polski MSZ i służby mają też współpracować w tej sprawie z władzami Ukrainy. 

Biskup pomocniczy diecezji charkowsko-zaporoskiej Jan Sobiło powiedział Polskiemu Radiu, że negocjacje będą prowadzone wspólnie z polskim konsulem w Doniecku Jakubem Wołąsiewiczem. Ma on już doświadczenie ponieważ brał udział w rozmowach na temat uwolnienia wojskowych z misji państw OBWE. Chodzi o to, aby udowodnić separatystom, że nie jest on działaczem politycznym, a jedynie duchownym" - podkreślał.

Ksiądz Paweł Witek przyjechał do Doniecka do proboszcza miejscowej parafii katolickiej. Wyszedł i nie ma z nim kontaktu od wtorku od 12:00. Według znajomych duchownego, na których powołują się portale, jest przetrzymywany przez zwolenników samozwańczej Republiki Donieckiej w zajętym przez nich budynku Służby Bezpieczeństwa. Portale podkreślają jednak, że jest to niepotwierdzona informacja. Paweł Witek miał przyjść na plac Konstytucji, tuż przy promenadzie nad rzeką Kalmius, gdzie odbywają się modlitwy za pokój na Ukrainie. Uczestniczą w nich duchowni niemal wszystkich wyznań. Postawiony tam niewielki namiot był wielokrotnie atakowany przez zwolenników prorosyjskich separatystów.