Polskie służby od rana intensywnie badały sprawę zaginięcia księdza Pawła Witka w Doniecku na wschodzie Ukrainy. Nawet warszawska prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie porwania.

Informację o uwolnieniu duchownego podał na Twitterze rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski.

Biskup pomocniczy diecezji charkowsko-zaporoskiej Jan Sobiło mówił rano w Polskim Radiu, że negocjacje w sprawie uwolnienia duchownego prowadzono wspólnie z polskim konsulem w Doniecku Jakubem Wołąsiewiczem. Ma on już doświadczenie, ponieważ brał udział w rozmowach na temat uwolnienia wojskowych z misji państw OBWE. - Chodzi o to, aby udowodnić separatystom, że nie jest on działaczem politycznym, a jedynie duchownym - podkreślał biskup.

Ksiądz Paweł Witek przyjechał do Doniecka do proboszcza miejscowej parafii katolickiej. Od wtorkowego południa nie było z nim kontaktu. Według znajomych duchownego, na których powołują się portale, był przetrzymywany przez zwolenników samozwańczej Republiki Donieckiej w zajętym przez nich budynku Służby Bezpieczeństwa. Paweł Witek miał przyjść na plac Konstytucji, tuż przy promenadzie nad rzeką Kalmius, gdzie odbywają się modlitwy za pokój na Ukrainie. Uczestniczą w nich duchowni niemal wszystkich wyznań. Postawiony tam niewielki namiot był wielokrotnie atakowany przez zwolenników prorosyjskich separatystów.