Dziś ostatni dzień kampanii prezydenckiej w Syrii. Pojutrze głosować będą obywatele części kraju kontrolowanej przez wojska rządowe. Największe szanse ma urzędujący prezydent Baszar al Asad. Sąd Konstytucyjny na początku maja zaakceptował oprócz niego dwóch kandydatów, Hasana Abdallaha al-Nuriego i deputowanego Mahera Abdel-Hafiza Hadżdżara. Zachód i rebelianci nazywają wybory farsą.

W ubiegłą środę głosowania odbywały się w ambasadach. Syryjskie władze poinformowały, że do urn można było pójść w 43 placówkach, a frekwencja wśród zarejestrowanych wyborców przekroczyła 95 procent.
W Syrii od marca 2011 roku trwa wojna domowa. Rebelianci chcą odsunąć od władzy prezydenta Baszara al Asada. Mające swoją siedzibę w Londynie Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka szacuje, że w trakcie tego konfliktu zginęło ponad 160 tysięcy osób.