Frekwencja we wczorajszych wyborach wyniosła 73,4 procent - poinformował chwilę wcześniej Sąd Konstytucyjny. W sumie głos oddało 11 milionów 630 tysięcy osób - w kraju i na emigracji. Uprawnionych do głosowania było 15 milionów 850 tysięcy Syryjczyków.

Głosowanie w Syrii było możliwe jedynie na terenach kontrolowanych przez siły lojalne wobec Baszara al-Asada.

W syryjskich wyborach brała udział trójka kandydatów; prócz al-Asada o fotel prezydenta walczyli dwaj mało znani parlamentarzyści - Maher Abdul Hafiz Hadżar oraz Hassan bin Abdullah al-Nuri. Przez ostatnie tygodnie w Syrii widać było jedynie zmasowaną kampanię prezydenta Asada. Dwóch jego konkurentów było niemal niewidocznych.

W kraju trwa wojna domowa. Życie straciło dotąd około 150 tysięcy ludzi, 10 milionów opuściło swoje domy. Rząd nie kontroluje całości terytorium kraju, a rebelianci zbojkotowali głosowanie. Syryjska opozycja, zarówno ta w kraju jak i na emigracji, zaapelowała do rodaków o bojkot wyborów. 

Czytaj więcej: Wojna w Syrii bez cenzury. Uwaga! Zdjęcia są drastyczne>>>