Europa nie wyciągnęła wniosków z kryzysu ukraińsko-rosyjskiego - uważa Andrew Michta, analityk amerykańskiej fundacji Germana Marshalla. Michta jest jednym z gości trwającego w stolicy Dolnego Śląska spotkania polityków i ekspertów pod nazwą Wrocław Global Forum.

Zdaniem eksperta, wydarzenia ostatnich dni pokazały kolejne podziały wśród europejskich liderów. Chodzi m.in. o kontrowersyjną sprzedaż Rosjanom francuskich okrętów desantowych Mistral i niejednoznaczne stanowisko liderów wobec Władimira Putina, który przyjechał na rocznicowe obchody do Normandii. Andrew Michta uważa, że mimo upływu kolejnych tygodni, to nadal Rosja nadaje ton europejskiej polityce.

Rosjanie w ostatnich 15 latach wkupili się w gospodarkę Unii Europejskiej a także całej Europy poza Unią. Teraz mamy grupy nacisku przemysłowego, lobbowanie na rzecz zmniejszenia sankcji, a także silne naciski wewnątrz poszczególnych rządów europejskich, żeby nie rozdrażniać sytuacji. Rosja, choć działa z pozycji słabszej w stosunku do Europy, nadal jest wiodącym krajem, jeśli chodzi o inicjowanie polityki - dodaje Michta w rozmowie z wysłannikiem Polskiego Radia we Wrocławiu.
Na obchody do Normandii przyjechał także amerykański prezydent Barack Obama, który wcześniej ostro potępiał działania Rosji na Ukrainie. W czasie niedawnej wizyty w Polsce zapowiadał miliard dolarów na obronność w Europie.

Andrew Michta podkreśla jednak, że pieniądze nie popłyną do krajów Unii, jeśli one same także nie zwiększą wydatków na obronność. Ostateczną decyzję w sprawie pomocy musi bowiem podjąć Kongres w Waszyngtonie, a jak tłumaczy Michta, dla kongresmenów, podstawą będzie zachowanie Europy. Chodzi o obecne cięcia w budżecie obronnym Stanów Zjednoczonych. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby Kongres po prostu podpisał czek, jeśli administracja nie będzie mówić, że Europejczycy też stają na wysokości zadania i też wkładają we własną obronę - dodaje ekspert Fundacji Germana Marshalla.

Amerykanie chcieliby nie tylko wydać w Europie pieniądze, ale także wysłać do niektórych krajów dodatkowych żołnierzy i sprzęt. Polska od wielu tygodni domaga się rozmieszczenia większych sił NATO, także amerykańskich, niedaleko granicy z Rosją i Ukrainą.