Obie strony wciąż nie mogą porozumieć się w sprawie ceny błękitnego paliwa. Prezes Naftohazu Andrij Kobolew oświadczył wczoraj, że strona ukraińska gotowa jest płacić 326 dolarów za tysiąc metrów sześciennych gazu przez przejściowy okres półtora roku. Moskwa proponuje kwotę o prawie 60 dolarów wyższą.

Jednocześnie Gazprom domaga się zapłaty kolejnej transzy ukraińskiego zadłużenia - w wysokości prawie 2 miliardów dolarów - do najbliższego poniedziałku. Jeśli pieniądze nie wpłyną na konto firma przejdzie na system przedpłat, co w praktyce będzie oznaczało przerwanie dostaw gazu na Ukrainę.

Komisja Europejska, która mediuje w sporze cały czas jednak ma nadzieje, na jego pozytywny finał.