Palestyński Hamas oficjalnie ogłosił, że nie chce zawieszenia broni z Izraelem. Oświadczenie w tej sprawie wydało wojskowe skrzydło rządzącej Strefą Gazy organizacji. Równocześnie z Gazy znów poleciał grad rakiet na tereny izraelskie. Przedstawiony przez mediatorów z Egiptu rozejm zakładał całkowite wstrzymanie ognia po obu stronach granicy i miał wejść w życie o 8.00 rano czasu polskiego. Izraelski rząd zgodził się na zawieszenie broni, ale islamiści z Hamasu nie dawali jasnej odpowiedzi.

Jak relacjonuje z Jerozolimy specjalny wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, teraz Hamas oświadczył, że nie przyjmuje rozejmu, bo oznaczałoby to poddanie się. Równocześnie na Aszkelon i Aszdod niedaleko Gazy posypał się grad palestyńskich rakiet. W ten sposób islamiści jasno dali do zrozumienia, że o zawieszeniu broni na razie nie może być mowy. Nieoficjalne palestyńskie źródła mówią jednak, że być może w ciągu kilku najbliższych godzin przedstawiciele Hamasu usiądą do bezpośrednich rozmów z Izraelem.

Od wtorku izraelska armia dokonywała nalotów na cele w Gazie związane z Hamasem. Była to odpowiedź na wcześniejszy ostrzał ze Strefy Gazy. Do tej pory, w nalotach zginęło co najmniej 178 Palestyńczyków, a ponad 1100 zostało rannych. Izraelska armia szacuje, że na Izrael poleciało już ponad tysiąc rakiet.
Po stronie izraelskiej nie ma jak dotąd ofiar, bo większość lecących na tereny zabudowane rakiet przechwytuje system Żelazna Kopuła. Armia poinformowała właśnie, że zakończyła instalację dziewiątej już baterii tego systemu.