Jak informuje z Jerozolimy specjalny wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, od godz. 8 rano czasu polskiego izraelska armia wstrzymała naloty na Gazę, bo rząd zaakceptował zaproponowany przez Egipt rozejm. Ale Hamas nie zgodził się na porozumienie i dalej strzelał rakietami. Dlatego po sześciu godzinach jednostronnego zawieszenia broni izraelski premier polecił wojsku wznowić naloty na Gazę.

Izraelska armia twierdzi, że w czasie krótkiego 6-godzinnego rozejmu palestyńscy islamiści wystrzelili w kierunku Izraela około 50 rakiet. Atakowane były przede wszystkim miasta leżące przy granicy z Gazą takie jak Aszkelon czy Aszdod. W ostatnich minutach izraelskie myśliwce dokonały już co najmniej sześciu nalotów na pozycje Hamasu.

Tymczasem, izraelska telewizja Kanał 2, powołując się na źródła wojskowe, poinformowała, że Hamas stracił już prawie połowę zasobów swoich rakiet. Według stacji, miał 9 tysięcy rakiet, ale tysiąc wystrzelił na Izrael, a 3 tysiące zostały zniszczone w czasie izraelskich nalotów.

Po ośmiu dniach operacji "Obronny Brzeg", liczbę ofiar po stronie palestyńskiej szacuje się na co najmniej 192 osoby. Po stronie Izraela nie ma ofiar, ale ciężko ranne są cztery osoby.

Według nieoficjalnych informacji, władze Egiptu wciąż próbują doprowadzić obie strony do porozumienia. W Izraelu są też szef dyplomacji Niemiec i wysłannik Bliskowschodniego Kwartetu, brytyjski premier Tony Blair.