Prezydent powiedział, że zostanie utworzona komisja, w której będą międzynarodowi fachowcy, między innymi z Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego ICAO. Zbadanie przyczyn tragedii przez stronę ukraińską będzie jednak utrudnione, ponieważ wrak samolotu znajduje się na terenach kontrolowanych przez prorosyjskich separatystów. 


Iryna Heraszczenko z Administracji Prezydenta podkreśla, że Ukraińcy nie zestrzeliwują celów powietrznych i sami stracili ostatnio dwa samoloty wojskowe, które zostały zestrzelone z terytorium Rosji. - Sytuacja jest już niekontrolowana i świat powinien zareagować - zaznaczyła. 

Zestrzelony przez bojówkarzy samolot Malaysian Airlines wyleciał o godzinie 12.14 z Amsterdamu. Boeing 777-200 zniknął z radarów o 16.20, gdy był na wysokości przelotowej ponad 10 tysięcy metrów. 

Mniej więcej w tym samym czasie jeden z przywódców separatystów, obywatel Rosji i - według władz w Kijowie - funkcjonariusz rosyjskiego wywiadu wojskowego Igor Girkin, znany także jako Striełkow, napisał, że bojówkarze zestrzelili pod Torezem wojskowy samolot An-26. Ukraińcy zaprzeczają, jakoby stracili w czwartek jakąkolwiek maszynę. 


Doradca ministra spraw wewnętrznych Anton Heraszczenko twierdzi, że separatyści strzelali z przekazanego przez Rosję systemu rakietowego Buk, który może atakować cele nawet na wysokości 20 kilometrów. Rano zaobserwowała go miejscowa ludność w okolicach miejscowości Sniżne i Torez. Informacje o tej broni potwierdziła Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony. 

We wtorek bojówkarze zestrzelili samolot wojskowy An-26, który leciał na wysokości 6,5 tysiąca metrów. Ukraińskie władze nie wykluczały wtedy, że strzelano z terytorium Rosji, ponieważ wówczas jeszcze wątpiono, że separatyści mają taką broń. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Malezyjski samolot rozbił się przy granicy ukraińsko-rosyjskiej! 295 osób na pokładzie. WIDEO >>>