W Radzie Bezpieczeństwa zasiadają przedstawiciele rządu i obu izb parlamentu. Obradom przewodniczy prezydent Rosji. Zgodnie z zapowiedzią Kremla głos zabrać ma Nikołaj Patruszew, sekretarz Rady.

Od początku kryzysu ukraińskiego Rada zbiera się dość często. Rozmowy dotyczą przede wszystkim oceny sytuacji na Ukrainie i ewentualnej roli Moskwy, a także wpływu kryzysu ukraińskiego na bezpieczeństwo.

Tym razem prezydent chce z najważniejszymi urzędnikami w państwie rozmawiać o suwerenności Rosji i jej terytorialnej integralności.

Niezależni komentatorzy już zastanawiają się, czy nie jest to kolejny element gry Kremla, mający przekonać rosyjską opinię publiczną, że żywotne interesy Rosji są zagrożone. 

Rosja konsekwentnie odrzuca odpowiedzialność za zestrzelenie malezyjskiego boeinga 777 z 298 osobami na pokładzie. Maszyna spadła na terenie samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej, leżącej w granicach Ukrainy. Zarówno rosyjski prezydent jak i inni wysocy przedstawiciele władz przekonują, że wina leży po stronie Ukraińców. Moskwa wskazuje, że w dniu tragedii w powietrzu w feralnym rejonie zaobserwowano ukraiński samolot szturmowy. To miał wystrzelić pocisk, który trafił w malezyjską maszynę.

CZYTAJ WIĘCEJ: Nocne oświadczenie Putina. Prezydent chce międzynarodowej komisji >>>

ZOBACZ TAKŻE: "Nic cię nie ochroni". Polski dziennikarz zastraszany na miejscu katastrofy >>>