- Wiemy, że przez te wszystkie cztery dni (od katastrofy) służby specjalne Federacji Rosyjskiej prowadziły działania, by zatrzeć ślady wskazujące, w jaki sposób tego dokonano (zestrzelenia samolotu - przypis red.) - oświadczył podczas spotkania wicepremier Ukrainy Wołodymyr Hrojsman. To on stoi na czele ukraińskiej komisji państwowej, badającej przyczyny czwartkowej tragedii.

Podkreślił przy tym, że są informacje, że "bojownicy prorosyjscy i rosyjscy chcą przekazać czarne skrzynki przedstawicielom Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego ICAO. Mówi to tylko o tym, że przez wszystkie te dni rejestratory znajdowały się w ich rękach i że dokonywano z nimi jakichś działań".

Głos w sprawie zestrzelonego boeinga zabrał ponownie także prezydent USA. Barack Obama zaapelował o udostępnienie miejsca katastrofy malezyjskiego boeinga międzynarodowym ekspertom.  Jego zdaniem, to na Rosji spoczywa odpowiedzialność, by zmusić separatystów, aby nie manipulowali przy materiale dowodowym.

- Za bezpieczeństwo międzynarodowych ekspertów na miejscu wypadku będą odpowiadali separatyści i ich rosyjscy mocodawcy - mówił.

Barack Obama apelował też o szacunek należny ciałom ofiar tym bardziej, że niektóre z nich były przenoszone z miejsca wypadku w sposób urągających ich czci. - To policzek dla rodzin ofiar  - dodawał amerykański prezydent i podkreślał, że na takie postępowanie nie ma miejsca w cywilizowanym świecie.

Prezydent Obama mówił, że jeśli Rosja nie zastosuje się do tego apelu, niewykluczone są kolejne kroki. A te mogłyby pogrążyć Moskwę w samoizolacji. 


W czwartkowej katastrofie Boeinga linii Malaysia Airlines nad wschodnią Ukrainą zginęło 298 osób. Większość ofiar to Holendrzy. CZYTAJ WIĘCEJ O KATASTROFIE. ZOBACZ TEŻ ZDJĘCIA >>>