Według dziennikarzy „Nowej Gaziety” kilkudziesięciu z nich zostało zabitych, a ich pogrzeby odbyły się w tajemnicy.

Z publikacji rosyjskich, niezależnych mediów wynika że do oddziałów separatystów zaciągają się ludzie z różnych regionów Rosji. Najczęściej mający już wojskowe doświadczenie.

- To żadna tajemnica, że są ludzie którzy chcą wspierać sąsiadów z Donbasu - mówi w rozmowie z Polskim Radiem emerytowany oficer oddziału specjalnego „Alfa” Siergiej Gonczarow.

- Ukrywanie, że Rosjanie dobrowolnie przekraczają granicę i zaciągają się do oddziałów najemników byłoby bezcelowe, bo tak rzeczywiście jest  - dodaje były komandos. W opinii eksperta - nie są to osoby będące w czynnej służbie wojskowej.

- Nikt im na to nie pozwoli i nikt też nie wyda im oficjalnie rozkazu, ponieważ wzięcie takiego żołnierza do niewoli skończyłoby się międzynarodowym skandalem dla Rosji - dodaje Gonczerow.

Tymczasem strona ukraińska przekonuje, że w werbunek zaangażowane są rosyjskie struktury wojskowe. Natomiast służby USA udowadniają, że na terytorium Rosji znajdują się obozy szkoleniowe dla separatystów.