Prezydent autonomicznego rządu kurdysjkiego Masud Barzani poparł al-Abadiego i zapowiedział współpracę z nim przy rozwiązywaniu trudnych problemów w kraju. Do porozumienia z przyszłym rządem Iraku zachęcał Barzaniego w rozmowie telefonicznej wiceprezydent USA Dick Cheney.

Kandydat na premiera Iraku znalazł też uznanie władz Arabii Saudyjskiej i Turcji.

To pozytywne i ważne wydarzenie - czytamy w komunikacie tureckiego MSZ. Ankara wezwała też przywódców politycznych Iraku do poparcia przyszłego rządu. Pozytywnie na temat al-Abadiego wyraziła się również Liga Arabska.

Desygnowany na premiera al-Abadi ma teraz 30 dni na sformowanie nowego rządu. Wyzwania dla jego gabinetu będą niebagatelne: brak prądu, wody pitnej, korupcja, a przede wszystkim - podzielony kraj. Pięć z 18 prowincji przejęli już dżihadyści z Państwa Islamskiego. W walkach z nimi co miesiąc giną setki osób. Rozwiązanie konfliktu nie będzie możliwe bez dania sunnitom znacznego udziału we władzy.

Wczoraj, wywodzący się z kurdyjskiej autonomii prezydent Iraku powierzył Hajderowi al-Abadiemu misję utworzenia rządu. Poprzedni premier Nuri al-Maliki - w opinii prezydenta - nie gwarantował osłabienia napięć między szyitami a sunnitami.