Tak zwany biały konwój wjechał do Donbasu przez będące pod kontrolą prorosyjskich bojówek przejścia graniczne. Jak twierdzi Moskwa, dostarczył pomoc dla opanowanego przez separatystów Ługańska. Według strony ukraińskiej, w drodze powrotnej wywiózł z Donbasu maszyny z tamtejszych zakładów zbrojeniowych, od których produkcji uzależniona jest część wytwórców sprzętu wojskowego w Rosji.

Rosyjski MSZ w opublikowanym oświadczeniu stwierdził, że czekał na formalną zgodę Kijowa na przekroczenie granicy od 11 sierpnia. Przez 10 dni nie otrzymał "satysfakcjonującej odpowiedzi". Przy okazji Moskwa wskazuje, że Stany Zjednoczone nie szukały zgody władz Syrii na skierowanie pomocy humanitarnej do tamtejszej ludności, dotkniętej wojną. 


Moskwa przytacza też jeden z wyroków Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, zgodnie z którym pomoc "czysto humanitarna" nie powinna być uznawana za niezgodną z prawem międzynarodowym. 


Wskazuje też, że zbrodnią wojenną jest planowe doprowadzanie do klęsk głodu w trakcie działań wojennych.