Uspokaja także europejska agencja bezpieczeństwa lotnictwa Eurocontrol, która wydaje komunikaty sytuacyjne co sześć godzin. Tymczasem islandzkie służby meteorologiczne obniżyły dziś z czerwonego na pomarańczowy stopień zagrożenia ze strony potencjalnie najgroźniejszego wulkanu, pokrytej lodowcem Bardarbungi. 


Brytyjskie media przypominają, że w kwietniu 2010 roku chmura pyłu w atmosferze po erupcji wulkanu Eyjafjallajokull (wym. jefa-jokul), niemal całkowicie sparaliżowała komunikację lotniczą nad Europą. 

Geofizyk dr Ian Stimpson wykluczył jednak raczej w rozmowie BBC perspektywę powtórki takiej sytuacji: To najgorszy możliwy scenariusz. W tej chwili obserwujemy niewielką erupcję, przypuszczalnie 400 metrów pod powierzchnią lodu. Jeśli erupcja się nie zwiększy, może się wydostać trochę pyłu i dojść do niewielkiej powodzi.


Cztery lata temu przewoźnicy, zwłaszcza latający do Polski Ryanair, krytykowali ograniczenia lotów jako przesadne. Inne tanie linie easyJet wyposażyły swoje samoloty w radary, umożliwiające omijanie chmur pyłu wulkanicznego i kontynuowanie lotów nawet po erupcji wulkanu.