Ryga i Tallin, są tak samo ważne jak Paryż czy Londyn - zapewniał Barack Obama podczas wizyty w Estonii i dodał, że jako członkowie NATO, państwa te nie muszą obawiać się utraty suwerenności.
Amerykański prezydent zapowiedział więcej amerykańskiego sprzętu na terenie państw bałtyckich, więcej szkoleń wojskowych i rotacyjną obecność amerykańskich wojsk na terenie tych krajów.

Apelował o jedność w obliczu "rosyjskiej agresji" na Ukrainę. Jak powiedział, prezydent Władimir Putin nie skorzystał z kilkakrotnie danej mu możliwości rozwiązania kryzysu na drodze dyplomatycznej. USA, Unia Europejska powtarzały, że preferują dyplomatyczne rozwiązanie, podkreślał Obama. Mówił, że USA nie mają intencji osłabiania Rosji i nie szukają konfrontacji.

Ale działania Rosji same mszczą się na tym państwie, w postaci konsekwencji sankcji jakie wobec niej wprowadzono. Dodał, że sankcje nałożone na Rosję przynoszą już skutki. Podkreślał jednak, że Rosja musi zmienić kurs i zostawić Ukrainę, która musi mieć możliwość podejmowania własnych decyzji. Obama powiedział, że szczyt NATO w Newport musi wystosować jednoznaczne przesłanie poparcia dla Kijowa.

Zdaniem prezydenta, Sojusz musi wzmocnić obronność Ukrainy, Mołdawii i Gruzji, musi też zostawić "otwarte drzwi" dla ewentualnych nowych członków. Obama dodał, że Stany Zjednoczone zaoferują szkolenia i pomoc w celu wzmocnienia ukraińskiej armii.